„Pilnie potrzebna jest wielka modlitwa za życie, przenikająca cały świat [EV, 100]”

Rozważania

Apel o codzienne uczestniczenie we Mszy Świętej 

Najważniejszą modli­twą jest Msza Święta. Najważniejszym cza­sem w piel­grzy­mo­wa­niu ziem­skim ku wiecz­no­ści jest uczest­nic­two we Mszy św. i przy­ję­cie Komunii Świętej. Dzięki pra­cy w Tygodniku Rodzin Katolickich „Źródło” już dość daw­no pozna­łem naj­istot­niej­sze orę­dzie św. Jana Pawła II – wezwa­nie do modli­twy. Równocześnie wie­dząc, że naj­waż­niej­szą modli­twą jest uczest­ni­cze­nie we Mszy św. i przyj­mo­wa­nie Komunii św., przez wie­le lat – podob­nie jak dla innych redak­to­rów „Źródła” – taka wła­śnie modli­twa sta­ła się codzien­nym źró­dłem wia­ry, siły i bło­go­sła­wień­stwa Bożego. Proszę każ­de­go, do kogo dotrze ten apel, aby zapy­tał sam sie­bie, czy pośród wie­lu obo­wiąz­ków w cią­gu każ­de­go dnia nie mógł­by poświę­cić pół godzi­ny cza­su na uczest­ni­cze­nie we Mszy św.? Przed kil­ku­na­stu laty takie pyta­nie posta­wi­łem sobie, gdy dowie­dzia­łem się, że nasz redak­tor „Źródła”, dr Antoni Franaszek, uczest­ni­czył w codzien­nej Mszy św. już od Adwentu 1940 r. Wkrótce dowie­dzia­łem się, że dr Wanda Półtawska, rów­nież redak­tor „Źródła”, od kil­ku­dzie­się­ciu lat siły do życia czer­pie z codzien­nej Mszy św. i przyj­mo­wa­nia Komunii św. Wprost stwier­dzi­ła, że dla niej dzień bez Mszy św. jest dniem stra­co­nym i dla­te­go sta­ra­ła się w Niej uczest­ni­czyć jak naj­wcze­śniej rano. Obydwie wymie­nio­ne oso­by przez całe życie były tyta­na­mi pra­cy. Pisząc o nich pra­gnę prze­ka­zać ich świa­dec­two, bo było waż­ne i potrzeb­ne dla mnie i sądzę, że będzie takim dla wie­lu, któ­rzy o nim usły­szą. Gdy sam posta­no­wi­łem pójść za ich przy­kła­dem, nie tyl­ko nie bra­ko­wa­ło mi cza­su na wypeł­nia­nie dotych­cza­so­wych obo­wiąz­ków, ale odczu­łem, że efek­ty moich dzia­łań były i więk­sze, i łatwiej osią­gal­ne. Taką zależ­ność potwier­dza uważ­ne czy­ta­nie Pisma Świętego. Ze świa­dectw ludzi nam współ­cze­snych cha­rak­te­ry­stycz­na jest doświad­cze­nie św. Matki Teresy z Kalkuty, któ­ra mimo tak wie­lu obo­wiąz­ków codzien­nie poświę­ca­ła jed­ną godzi­nę na ado­ra­cję Najświętszego Sakramentu. Kapłanowi uspra­wie­dli­wia­ją­ce­mu się bra­kiem cza­su na ado­ra­cję z powo­du licz­nych obo­wiąz­ków tłu­ma­czy­ła, że w jego sytu­acji ado­ro­wa­ła­by Pana Jezusa dwie godzi­ny dzien­nie. Gdyby ludzie praw­dzi­wie wie­rzy­li, że pod­czas Mszy św. Pan Jezus jest obec­ny pod posta­cią Chleba i Wina, kościo­ły były­by codzien­nie zapeł­nio­ne przez licz­nych wier­nych. Wówczas ci, co idą do pra­cy, o ileż wydaj­niej i sen­sow­niej by pra­co­wa­li. Ci, co odpo­czy­wa­ją, z jaką rado­ścią wra­ca­li­by do swo­ich rodzin i obo­wiąz­ków. O, gdy­by ludzie wie­rzy­li, że naj­waż­niej­szym momen­tem w cią­gu całe­go dnia jest Eucharystia! Wielu nie szczę­dzi­ło­by wysił­ku, aby żyć w sta­nie łaski uświę­ca­ją­cej i codzien­nie uczest­ni­czyć we Mszy św. Po przy­ję­ciu Komunii św. – świa­do­mi, że mają w sobie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa – trwa­li­by w ciszy i sku­pie­niu na modli­twie uwiel­bie­nia i dzięk­czy­nie­niu. Jak wie­lu pro­si­ło­by za swo­ich bli­skich, zna­jo­mych, sąsia­dów, poli­ty­ków, wro­gów Kościoła i wyrzą­dza­ją­cych krzyw­dę innym. Jak wie­lu ludzi wie­dzia­ło­by, jak wiel­ką jest poświę­ca­nie znacz­nej ilo­ści cza­su na oglą­da­nie bez­u­ży­tecz­nych i szko­dli­wych mediów. Wykorzystanie tego cza­su na udział we Mszy św., oso­bi­stą modli­twę i pomoc potrze­bu­ją­cym, przy­czy­ni­ło­by się do szyb­kie­go postę­pu na dro­dze wła­sne­go uświę­ce­nia. A czy my, Polacy, w spo­sób bar­dziej rady­kal­ny nie win­ni­śmy odpo­wie­dzieć na naucza­nie Świętego Jana Pawła II? Czy wie­lo­krot­nie nie wzy­wał nas do wytrwa­łej modli­twy? Już na począt­ku ency­kli­ki Ecclesia de Eucharistia stwier­dził, że cele­bra­cja Eucharystii jest i wciąż powin­na być codzien­nym doświad­cze­niem wia­ry Kościoła. W zakoń­cze­niu ency­kli­ki podzie­lił się oso­bi­stym świa­dec­twem bli­sko­ści Jezusa Eucharystycznego: Od ponad pół wie­ku, począw­szy od pamięt­ne­go 2 listo­pa­da 1946 roku, gdy spra­wo­wa­łem moją pierw­szą Mszę św. w kryp­cie św. Leonarda w kra­kow­skiej kate­drze na Wawelu, mój wzrok spo­czy­wa każ­de­go dnia na bia­łej hostii i kie­li­chu, w któ­rych czas i prze­strzeń jak­by «sku­pia­ją się», a dra­mat Golgoty powta­rza się na żywo, ujaw­nia­jąc swo­ją tajem­ni­czą «teraź­niej­szość». Każdego dnia dane mi było z wia­rą roz­po­zna­wać w kon­se­kro­wa­nym chle­bie i winie Boskiego Wędrowca, któ­ry kie­dyś sta­nął obok dwóch uczniów z Emaus, aże­by otwo­rzyć im oczy na świa­tło, a ser­ce na nadzie­ję (por. Łk 24, 13–35). Pozwólcie, umi­ło­wa­ni Bracia i Siostry, że w świe­tle waszej wia­ry i ku jej umoc­nie­niu prze­ka­żę Wam to moje świa­dec­two wia­ry w Najświętszą Eucharystię. Ave, verum cor­pus natum de Maria Virgine, vere pas­sum, immo­la­tum, in cru­ce pro homi­ne! Oto skarb Kościoła, ser­ce świa­ta, zada­tek celu, do któ­re­go każ­dy czło­wiek, nawet nie­świa­do­mie, podą­ża”. Podobnie w adhor­ta­cji Sacramentum Caritatis Benedykt XVI pisał: Życzyłbym sobie, aby (…) pamiąt­ka Paschy Pana sta­wa­ła się z każ­dym dniem coraz bar­dziej źró­dłem i szczy­tem życia i misji Kościoła, i pobu­dza­ła każ­de­go wier­ne­go, by czy­nił z wła­sne­go życia praw­dzi­wy kult ducho­wy (…). Jezus w Eucharystii daje nie „coś”, ale sie­bie same­go; ofia­ru­je on swo­je cia­ło i prze­le­wa swo­ją krew (…). Życzmy sobie nawza­jem, byśmy szli napeł­nie­ni rado­ścią i podzi­wem ze spo­tka­nia ze świę­tą Eucharystią, byśmy doświad­cza­li oraz gło­si­li innym praw­dę o sło­wach, któ­ry­mi Jezus poże­gnał się ze swo­imi ucznia­mi: „A oto Ja jestem z wami przez wszyst­kie dni, aż do skoń­cze­nia świa­ta” (Mt 28, 20). Papież Franciszek pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Piotra w Watykanie, 8 listo­pa­da 2015 r., powie­dział: Zaczynamy dzi­siaj nową serię kate­chez, któ­ra skie­ru­je spoj­rze­nie na „ser­ce” Kościoła, czy­li Eucharystię. Dla nas, chrze­ści­jan, pod­sta­wo­we zna­cze­nie ma zro­zu­mie­nie war­to­ści i sen­su Mszy Świętej, aby coraz peł­niej prze­ży­wać naszą rela­cję z Bogiem (…). Eucharystia jest cudow­nym wyda­rze­niem, w któ­rym uobec­nia się Jezus Chrystus, nasze życie. Uczestnictwo we Mszy świę­tej to „prze­ży­wa­nie po raz kolej­ny Męki i zbaw­czej śmier­ci Pana (…). Tydzień póź­niej kon­ty­nu­ował: Msza św. jest modli­twą, co wię­cej jest modli­twą par excel­len­ce, naj­wspa­nial­szą, naj­bar­dziej wznio­słą, a zara­zem naj­bar­dziej „kon­kret­ną”. Jest to bowiem spo­tka­nie miło­ści z Bogiem poprzez Jego Słowo oraz Ciało i Krew Jezusa. (…) Kiedy idzie­my na Mszę św., może przy­cho­dzi­my pięć minut wcze­śniej, zaczy­na­my plot­ko­wać z oso­bą, któ­ra jest obok mnie. Ale to nie jest chwi­la na plot­ki. To czas na mil­cze­nie, aby przy­go­to­wać się na dia­log. Chwila sku­pie­nia się w naszym ser­cu, żeby przy­go­to­wać się na spo­tka­nie z Jezusem. Milczenie jest bar­dzo waż­ne (…). Spotkanie z Panem jest bowiem zawsze spo­tka­niem żywym, nie jest spo­tka­niem muze­al­nym. Jest spo­tka­niem żywym. A my idzie­my na Mszę św. a nie do muzeum. Idziemy na żywe spo­tka­nie z Panem (…). Czy mogę powie­dzieć, że kie­dy przyj­mu­ję Komunię św. pod­czas Mszy św. to Pan spo­ty­ka moją sła­bość? Tak, może­my tak powie­dzieć, bo to jest praw­dą, Pan spo­ty­ka naszą sła­bość, aby nas dopro­wa­dzić z powro­tem do nasze­go pierw­sze­go powo­ła­nia: aby być na obraz i podo­bień­stwo Boga. Tym jest śro­do­wi­sko Eucharystii, tym jest modli­twa (…). Papież Leon XIV naucza: W Eucharystii wła­śnie to się doko­nu­je mię­dzy nami a Bogiem: Pan przyj­mu­je, uświę­ca i bło­go­sła­wi chleb i wino, któ­re my skła­da­my na ołta­rzu wraz z ofia­rą nasze­go życia, i prze­mie­nia je w Ciało i w Krew Chrystusa – Ofiarę miło­ści dla zba­wie­nia świa­ta. (Rzym, 21 czerw­ca 2025 r.) Prawie w każ­dej para­fii w Polsce są wier­ni, któ­rzy codzien­nie uczest­ni­czą we Mszy św. Niestety, już nie w każ­dej, bo pro­ces laicy­za­cji i obo­jęt­no­ści reli­gij­nej, cią­gle nara­sta­ją­cy w ostat­nich dzie­się­cio­le­ciach w Europie, zaczy­na być już widocz­ny tak­że w Polsce. Przed kil­ku­na­stu laty mia­łem moż­li­wość uczest­nic­twa we Mszy św. w kil­ku kra­jach Europy Zachodniej. Było to nie­zwy­kle trud­ne doświad­cze­nie: w pustym koście­le, oprócz kapła­na i gru­py Polaków, nie było niko­go z miej­sco­wej wspól­no­ty. Niestety, zda­rzy­ła się sytu­acja, że nie­obec­ny był rów­nież kapłan, mimo wid­nie­ją­ce­go w ogło­sze­niach ter­mi­nu Mszy św. Czy czu­je­my się odpo­wie­dzial­ni za stan reli­gij­ny naszej wspól­no­ty para­fial­nej? Naszym obo­wiąz­kiem jest nie dopu­ścić, aby Pan Jezus był osa­mot­nio­ny przez wier­nych, kie­dy w kościo­łach jest spra­wo­wa­na Eucharystia. Czy my się nad tym zasta­na­wia­my? Trzeba koniecz­nie dzia­łać. Bądźcie trzeź­wi, czu­waj­cie. Przeciwnik wasz, dia­beł, jak lew ryczą­cy krą­ży szu­ka­jąc kogo pożreć. Mocni w wie­rze prze­ciw­staw­cie się jemu (1 P 5, 8–9). Dlatego pro­szę o roz­wa­że­nie przed­sta­wio­nej pro­po­zy­cji. Nie cho­dzi w niej o two­rze­nie nowych struk­tur, ale o mobi­li­za­cję człon­ków wszyst­kich już ist­nie­ją­cych w para­fii grup dusz­pa­ster­skich oraz osób nie­na­le­żą­cych do żad­nej wspól­no­ty. Potrzeba wie­lu świa­do­mych i odpo­wie­dzial­nych kato­li­ków, któ­rzy zechcą codzien­nie w peł­ni uczest­ni­czyć we Mszy św. Do pogłę­bio­nej świa­do­mo­ści eucha­ry­stycz­nej są w pierw­szej kolej­no­ści wezwa­ni człon­ko­wie wszyst­kich grup modli­tew­nych, odpo­wied­nio moty­wo­wa­ni przez świec­kich ani­ma­to­rów i kapła­nów.  Grupy para­fial­ne mogą dele­go­wać swo­ich przed­sta­wi­cie­li, aby zapew­nić obec­ność wier­nych na każ­dej spra­wo­wa­nej w para­fii Mszy św. w cią­gu tygo­dnia. Podobnie oso­by indy­wi­du­al­ne mogą pod­jąć dobro­wol­ne zobo­wią­za­nie uczest­nic­twa we Mszy św. w wybra­nym dniu, poza nie­dzie­lą. Taki wysi­łek wspól­no­ty para­fial­nej nie jest nie­wy­ko­nal­ny, ale łatwiej­szy niż myśli­my. Z pew­no­ścią istot­nie przy­czy­ni się do budo­wa­nia jed­no­ści eucha­ry­stycz­nej para­fii.  Warto same­mu mobi­li­zo­wać siły i zachę­cać innych, aby coraz wię­cej osób z wia­rą uczest­ni­czy­ło przy­naj­mniej raz w tygo­dniu w dzień powsze­dni we Mszy św. z Komunią św. Za 7 lat, w roku 2033, będzie­my obcho­dzić Wielki Jubileusz 2000-lecia śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia Jezusa Chrystusa, a więc tak­że usta­no­wie­nia Najświętszej Eucharystii. Ta oko­licz­ność przy­na­gla nas do pogłę­bie­nia poboż­no­ści eucha­ry­stycz­nej. Zacznijmy już dziś. Szczęść Boże!   Adam Kisiel   Kraków, Bielsko-Biała, 28 stycz­nia 2026 r.

Obrona życia dzieci poczętych w Polsce. Krucjata Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci 

Rozmowa z dr. inż. Adamem Kisielem, jed­nym z pomy­sło­daw­ców i twór­ców Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci, poświę­co­na począt­kom i misji ruchu, któ­ry od 45 lat gro­ma­dzi ludzi modli­twy w obro­nie życia nie­na­ro­dzo­nych. Pamięci dr. inż. Antoniego Zięby, nie­stru­dzo­ne­go i bez­kom­pro­mi­so­we­go obroń­cy życia każ­de­go czło­wie­ka od poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci, naśla­dow­cy św. Maksymiliana w wier­nym peł­nie­niu Woli Bożej. W niniej­szej roz­mo­wie przed­sta­wi­my waż­niej­sze fak­ty będą­ce pró­bą uka­za­nia zaan­ga­żo­wa­nia kato­li­ków świec­kich Kościoła kra­kow­skie­go w obro­nę życia dzie­ci poczę­tych. Podejmowane ini­cja­ty­wy po pierw­szej piel­grzym­ce Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny w 1979 roku były odpo­wie­dzią na naucza­nie i wezwa­nie do modli­twy i ofiar­ne­go dzia­ła­nia. W cią­gu 45 lat trwa­nia Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci towa­rzy­szy­ły jej dzia­ła­nia edu­ka­cyj­ne, wydaw­ni­cze, publi­cy­stycz­ne, udzie­la­nie pomo­cy cha­ry­ta­tyw­nej oraz dzia­ła­nia poli­tycz­ne zmie­rza­ją­ce do napra­wy usta­wo­daw­stwa pań­stwo­we­go w zakre­sie pra­wa do życia każ­de­go czło­wie­ka od momen­tu poczę­cia. Przypomnimy istot­ne, a współ­cze­śnie zbyt mało zna­ne lub pomi­ja­ne fak­ty doty­czą­ce nie­na­ru­szal­no­ści życia każ­de­go czło­wie­ka w histo­rii ludz­ko­ści, Kościoła i naszej Ojczyzny. Na samym począt­ku pra­gnę pod­kre­ślić, że Uczestnicy Krucjaty podej­mu­ją modli­twy i dzia­ła­nia w cał­ko­wi­tej jed­no­ści z Kościołem kato­lic­kim. Przyjmują modli­twę jako fun­da­ment wszel­kich pozy­tyw­nych dzia­łań. Bowiem i modli­twy i posta­wy obro­ny życia każ­de­go czło­wie­ka od poczę­cia uczy­li­śmy się w koście­le i w naszych rodzi­nach od naj­młod­szych lat. Ale nasze zaan­ga­żo­wa­nie i dzia­łal­ność spo­łecz­na były bez­po­śred­nim efek­tem pierw­szej piel­grzym­ki Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny w 1979 roku; były naszą odpo­wie­dzią na naucza­nie i wezwa­nie do modli­twy i ofiar­ne­go dzia­ła­nia. Jakie naj­waż­niej­sze fak­ty zde­cy­do­wa­ły o roz­po­czę­ciu w śro­do­wi­sku kato­li­ków świec­kich obro­ny życia dzie­ci poczę­tych. To były infor­ma­cje, któ­re pozna­wa­li­śmy w latach sie­dem­dzie­sią­tych pod­czas dys­ku­sji w Duszpasterstwie Akademickim, pro­wa­dzo­nym przez ks. Franciszka Płonkę w koście­le św. Anny w Krakowie. A po pierw­szej piel­grzym­ce Ojca Świętego JPII zaczę­li­śmy roz­ma­wiać tak­że w gro­nie mło­dych pra­cow­ni­ków róż­nych uczel­ni kra­kow­skich, głów­nie z asy­sten­tem Mechaniki Budowli Politechniki Krakowskiej, inż. Antonim Ziębą. Niewątpliwie źró­dłem, gene­zą kru­cja­ty, są sło­wa św. Pawła z Listu do Rzymian: „Gdzie jed­nak wzmógł się grzech, tam jesz­cze obfi­ciej roz­la­ła się łaska, aby jak grzech zazna­czył swo­je kró­lo­wa­nie śmier­cią, tak łaska prze­ja­wi­ła swe kró­lo­wa­nie przez spra­wie­dli­wość wio­dą­cą do życia wiecz­ne­go przez Jezusa Chrystusa, Pana nasze­go” (Rz 5, 20–21) Aby wła­ści­wie zro­zu­mieć wiel­kość grze­chu nazy­wa­ne­go dzi­siaj abor­cją, się­gnij­my do histo­rii. Problem zabi­ja­nia poczę­tych dzie­ci w łonach matek ist­niał już w sta­ro­żyt­no­ści, o czym świad­czy frag­ment przy­się­gi Hipokratesa (ur. ok. 460 p.n.e., zm. ok. 377 p.n.e), wypo­wia­da­ny i przyj­mo­wa­ny przez wszyst­kich leka­rzy – od cza­sów IV wie­ku przed naro­dze­niem Chrystusa do cza­sów obec­nych: „…nie dam nigdy nie­wie­ście środ­ka na poro­nie­nie”. Jednak zawsze, aż do XX wie­ku zabi­cie dziec­ka było nie­le­gal­ne i uzna­wa­ne w każ­dym spo­łe­czeń­stwie jako ohyd­na zbrod­nia. Pierwszym kra­jem na świe­cie, któ­ry zale­ga­li­zo­wał prze­ry­wa­nie cią­ży, był Związek Radziecki. W. I. Lenin zre­ali­zo­wał 18 listo­pa­da 1920 r. swo­ją wcze­śniej­szą dyrek­ty­wę: „doma­gać się bez­wa­run­ko­we­go znie­sie­nia wszyst­kich ustaw ści­ga­ją­cych sztucz­ne poro­nie­nia” (Włodzimierz Lenin, Dzieła. Warszawa: Książka i Wiedza1950. Drugim przy­wód­cą, któ­ry dopro­wa­dził do lega­li­za­cji abor­cji w swo­im kra­ju był A. Hitler. W 1933 r. hitle­row­scy usta­wo­daw­cy zezwo­li­li na zabi­ja­nie nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci, któ­re posia­da­ły, lub mogły posia­dać wady wro­dzo­ne, ale rów­no­cze­śnie zagro­zi­li suro­wy­mi sank­cja­mi zabi­ja­nie zdro­wych nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci. Koniecznie trze­ba przy­po­mnieć sytu­ację z okre­su II woj­ny świa­to­wej. Działania nie­miec­kie­go oku­pan­ta na tere­nach kra­jów pod­bi­tych przed­sta­wił Martin Borman, szef kan­ce­la­rii Hitlera: „Obowiązkiem Słowian jest pra­co­wać dla nas. Płodność Słowian jest nie­po­żą­da­na. Niech uży­wa­ją pre­zer­wa­tyw albo robią skro­ban­ki – im wię­cej, tym lepiej. Oświata jest nie­bez­piecz­na”. (Heydecker Joe J i Johannes Leeb,. Trzecia Rzesza w świe­tle Norymbergii – bilans tysiąc­le­cia, s. 391, Warszawa: Książka i Wiedza. 1979) Hitlerowski oku­pant wydał 9 mar­ca 1943 r. roz­po­rzą­dze­nie (Verordnung) zezwa­la­ją­ce Polkom na nie­ogra­ni­czo­ne żad­ny­mi sank­cja­mi zabi­ja­nie nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci i jed­no­cze­śnie pod­niósł karę – do kary śmier­ci włącz­nie – za zabi­cie nie­miec­kie­go nie­na­ro­dzo­ne­go dziec­ka. Jeszcze w ostat­nim roku II woj­ny świa­to­wej, 22 lip­ca 1944 roku, Hitler gro­ził: „W obli­czu dużych rodzin tubyl­czej lud­no­ści jest dla nas bar­dzo korzyst­ne, jeśli dziew­czę­ta i kobie­ty mają moż­li­wie naj­wię­cej abor­cji. (…) Osobiście zastrze­lę tego idio­tę, któ­ry chciał­by wpro­wa­dzić w życie prze­pi­sy zabra­nia­ją­ce abor­cji na wschod­nich tere­nach oku­po­wa­nych” (William Brenman, The abor­tion holo­caust. Today’s final solu­tion. Saint Louis: Landmark Press, s.34, 1983) A jaka była sytu­acja w Polsce po II woj­nie świa­to­wej? W wyni­ku dzia­łań wojen­nych w Polsce zgi­nę­ło ok. 6 milio­nów ludzi. W pierw­szym okre­sie komu­ni­zmu, po zakoń­cze­niu woj­ny, anu­lo­wa­no hitle­row­skie roz­po­rzą­dze­nia i przy­wró­co­no w Polsce usta­wo­daw­stwo przed­wo­jen­ne, chro­nią­ce życie poczę­tych dzie­ci. „Kobieta, któ­ra płód swój spę­dza lub pozwa­la na spę­dze­nie go przez inną oso­bę, pod­le­ga karze aresz­tu do lat 3”. Sankcja była niż­sza niż wobec doko­nu­ją­ce­go abor­cji – art. 232 k.k.: „Kto za zgo­dą kobie­ty cię­żar­nej płód jej spę­dza lub jej przy tem udzie­la pomo­cy, pod­le­ga karze wię­zie­nia do lat 5”. Jednocześnie art. 233 k.k.: „Nie ma prze­stęp­stwa z art. 231 i 232, jeże­li zabieg był doko­na­ny przez leka­rza i przy­tem: a) był koniecz­ny ze wzglę­du na zdro­wie kobie­ty cię­żar­nej, albo b) cią­ża była wyni­kiem prze­stęp­stwa, okre­ślo­ne­go w art. 203, 204, 205 lub 206” [pedo­fi­lia, gwałt, nad­uży­cie zależ­no­ści, kazi­rodz­two]. Ratowania życia mat­ki nie wyszcze­gól­nio­no ze wzglę­du na ist­nie­nie norm ogól­nych: obro­ny koniecz­nej (art. 21) oraz sta­nu wyż­szej koniecz­no­ści (art. 22). (Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11 lip­ca 1932 r. – Kodeks kar­ny, Dz.U. nr 60 poz. 571) U schył­ku okre­su sta­li­now­skie­go, już po śmier­ci Stalina, ale przed zmia­na­mi zapo­cząt­ko­wa­ny­mi przez poznań­ski czer­wiec, 27 kwiet­nia 1956 roku, Sejm PRL uchwa­lił usta­wę dopusz­cza­ją­cą prze­ry­wa­nie cią­ży: „W celu ochro­ny zdro­wia kobie­ty przed ujem­ny­mi skut­ka­mi zabie­gów prze­rwa­nia cią­ży, doko­ny­wa­nych w nie­od­po­wied­nich warun­kach lub przez oso­by nie będą­ce leka­rza­mi – sta­no­wi się, co nastę­pu­je: Art. 1.1. Zabiegu prze­rwa­nia cią­ży może doko­nać tyl­ko lekarz, jeże­li: 1) za prze­rwa­niem cią­ży prze­ma­wia­ją: a) wska­za­nia lekar­skie lub b) trud­ne warun­ki życio­we kobie­ty cię­żar­nej, 2) zacho­dzi uza­sad­nio­ne podej­rze­nie, że cią­ża powsta­ła w wyni­ku prze­stęp­stwa. (…) 3. Zabiegu prze­rwa­nia cią­ży u nie­let­niej moż­na doko­nać tyl­ko za zgo­dą jej rodzi­ców, opie­ku­na albo wła­dzy opie­kuń­czej”. (Ustawa z 27 kwiet­nia 1956 roku o warun­kach dopusz­czal­no­ści prze­ry­wa­nia cią­ży, Dz.U. 1956 nr 12, poz. 61) Warto zauwa­żyć, że tę usta­wę uchwa­li­li posło­wie wybra­ni jesz­cze za życia Stalina, w 1952 r., a więc było to narzu­co­ne naro­do­wi pol­skie­mu pra­wo sta­li­now­skie, wzo­ro­wa­ne na pra­wo­daw­stwie Rosji Sowieckiej wpro­wa­dzo­nym przez Lenina w roku 1920. Jakie były skut­ki wpro­wa­dze­nia tej usta­wy. Czy sły­szal­ny był głos Kościoła kato­lic­kie­go? Ustawa dopro­wa­dzi­ła do nie­by­wa­łe­go ludo­bój­stwa dzie­ci poczę­tych – z dużą ostroż­no­ścią moż­na oce­nić, że licz­ba zabi­ja­nych dzie­ci rocz­nie się­ga­ła od 400 tys. do 800 tys. W Memoriale Episkopatu Polski do Rządu Polskiego z 18 czerw­ca 1970 roku zawar­ta jest infor­ma­cja: „Skutkiem lega­li­za­cji sztucz­nych poro­nień jest żywio­ło­wy wzrost tego rodza­ju zabie­gów (…). W ska­li rocz­nej licz­ba sztucz­nych poro­nień wyno­si ok. milio­na, a więc tak się ma do ilo­ści żywych uro­dzeń, jak 2:1”. (mate­ria­ły IPN). Z sza­cun­ków licz­bo­wych wyni­ka, że po II woj­nie świa­to­wej, w cza­sie obo­wią­zy­wa­nia tej sta­li­now­skiej usta­wy, zamor­do­wa­no w Polsce ok. 20–25 milio­nów dzie­ci. Przedstawię tyl­ko naj­waż­niej­sze wypo­wie­dzi bisku­pów pol­skich oraz papie­ży Pawła VI i Jana Pawła II. Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski: „Każde tak zwa­ne pra­wo, któ­re daje komu­kol­wiek moż­ność dys­po­no­wa­nia i prze­są­dza­nia o życiu ludz­kim, jest bez­pra­wiem. Każdy czyn, któ­ry zmie­rza wprost do znisz­cze­nia i prze­kre­śle­nia pra­wa czło­wie­ka do życia jest zwy­kłą zbrod­nią”. (Zdzisław Struzik, Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski. Nauczanie o Małżeństwie i Rodzinie. Antologia Tekstów 1925–1981, s123, Warszawa: Instytut Papieża Jana Pawła II, 2018). Ks. Kard. Karol Wojtyła: „Życie ludz­kie jest świę­te i nie­na­ru­szal­ne w każ­dej chwi­li swe­go ist­nie­nia, tak­że w fazie począt­ko­wej, któ­ra poprze­dza naro­dzi­ny.” ( Jan Paweł II.. Encyklika Evangelium Vitae, s. 112, Poznań: Pallottinum, 1995) Papież Paweł VI: „W opar­ciu o te pod­sta­wo­we zasa­dy ludz­kiej i chrze­ści­jań­skiej nauki o mał­żeń­stwie czu­je­my się w obo­wiąz­ku raz jesz­cze oświad­czyć, że nale­ży bez­wa­run­ko­wo odrzu­cić – jako moral­nie nie­do­pusz­czal­ny spo­sób ogra­ni­cza­nia ilo­ści potom­stwa – bez­po­śred­nie naru­sza­nie roz­po­czę­te­go już pro­ce­su życia, a zwłasz­cza bez­po­śred­nie prze­ry­wa­nie cią­ży, choć­by doko­ny­wa­ne ze wzglę­dów lecz­ni­czych.” (Paweł VI, Encyklika Humanae Vitae, s. 15, Wrocław: TUM, 1995) Jan Paweł II, Rzym, 26 lute­go 1979: „Walczcie, aby każ­de­mu czło­wie­ko­wi przy­zna­no pra­wo do naro­dze­nia się (…) Pokładajcie wia­rę w Bogu, Stworzycielu i Ojcu każ­dej isto­ty ludz­kiej (…) W Chrystusie Zmarłym i Zmartwychwstałym spra­wa czło­wie­ka otrzy­ma­ła już swój osta­tecz­ny wyrok: Życie zwy­cię­ży śmierć!”. Wypowiedzi Ojca Świętego Jana Pawła II pod­czas I Pielgrzymki do Ojczyzny W Kalwaria Zebrzydowskiej, 7 czerw­ca 1979 r., Jan Paweł II wypo­wie­dział sła­wa, któ­re sam okre­ślił jako naj­istot­niej­sze orę­dzie papie­skie: „Jeśli mamy żyć Słowem Bożym, trze­ba nie usta­wać w modli­twie. Może to być nawet modli­twa bez słów. Niech z tego miej­sca do wszyst­kich, któ­rzy mnie słu­cha­ją, tutaj, albo gdzie­kol­wiek, prze­mó­wi pro­ste papie­skie wezwa­nie do modli­twy. A jest to wezwa­nie naj­waż­niej­sze, naj­istot­niej­sze orę­dzie”. W Nowym Targu, 8 czerw­ca 1979 r., Ojciec Święty wezwał wszyst­kich Polaków do obro­ny życia każ­de­go czło­wie­ka od momen­tu poczę­cia: „I życzę, i modlę się o to sta­le, aże­by rodzi­na pol­ska dawa­ła życie, by była wier­na świę­te­mu pra­wu życia. Jeśli się naru­szy pra­wo czło­wie­ka do życia w tym momen­cie, w któ­rym poczy­na się on jako czło­wiek pod ser­cem mat­ki, godzi się pośred­nio w cały ład moral­ny, któ­ry słu­ży zabez­pie­cze­niu nie­na­ru­szal­nych dóbr czło­wie­ka. Życie jest pierw­szym wśród tych dóbr”. (Jan Paweł II, Pielgrzymki do Ojczyzny 1979, 1983, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002. Przemówienia, homi­lie, s. 17, 149, 161, Kraków, Wydawnictwo Znak, 2005) Już pan wspo­mniał, że Pielgrzymka Ojca Świętego spo­wo­do­wa­ła wzrost aktyw­no­ści spo­łecz­nej wśród Polaków. To był czas prze­bu­dze­nia i naszej odpo­wie­dzi na papie­skie wezwa­nie. Po piel­grzym­ce nastą­pi­ła wiel­ka prze­mia­na w naszym pol­skim naro­dzie. Ludzie zaczę­li się pozna­wać i dzia­łać wspól­nie. Przybywało obroń­ców życia dzie­ci poczę­tych –wszyst­kich mobi­li­zo­wał Ojciec Święty i On wska­zy­wał pola dzia­ła­nia. Dobrym przy­kła­dem jest m.in. histo­ria życia Antoniego Zięby, inży­nie­ra i pra­cow­ni­ka nauko­we­go Politechniki Krakowskiej. Był solid­nym inży­nie­rem i dobrym nauczy­cie­lem aka­de­mic­kim, ale po papie­skiej piel­grzym­ce w 1979 r. dał się poznać w swo­im śro­do­wi­sku jako aktyw­ny kato­lik i gorą­cy zwo­len­nik koniecz­no­ści obro­ny życia poczę­tych dzie­ci, a przy tym zna­ko­mi­ty orga­ni­za­tor dzia­łań zakro­jo­nych na sze­ro­ką ska­lę, obej­mu­ją­cą tery­to­rium całej Polski. Takie dzia­ła­nia wyni­ka­ły z sytu­acji panu­ją­cej w Polsce w latach sie­dem­dzie­sią­tych ub. wie­ku. Mówiło się wów­czas o skro­ban­kach, spę­dza­niu pło­du. Nie uży­wa­ło się ter­mi­nu abor­cja, a tyl­ko w koście­le mówi­ło się jed­no­znacz­nie, że „skro­ban­ka” to zabi­cie poczę­te­go dziec­ka w łonie mat­ki. Większość męż­czyzn i kobiet albo nie rozu­mia­ła, albo nie chcia­ła mieć świa­do­mo­ści, czym było pra­wo do prze­ry­wa­nia cią­ży narzu­co­ne przez Sejm PRL 27 kwiet­nia 1956 r. Jak kon­kret­nie zare­ago­wa­li­ście? Zaczęliśmy od dzia­łal­no­ści uświa­da­mia­ją­cej. Zorganizowaliśmy wysta­wę „Życie czło­wie­ka od poczę­cia jest świę­te”. Inż. Antoni Zięba dys­po­no­wał przy­wie­zio­ny­mi z Wiednia kolo­ro­wy­mi zdję­cia­mi for­ma­tu A3, przed­sta­wia­ją­cy­mi roz­wój dziec­ka w łonie mat­ki i tra­gicz­ne skut­ki abor­cji. Z pomo­cą dusz­pa­ste­rza aka­de­mic­kie­go Krakowa, ks. dr. Franciszka Płonki (tek­sty for­ma­cyj­ne), pla­sty­ka Jerzego Jaworskiego i pra­cow­ni­ków uczel­ni kra­kow­skich (UJ, PK, AGH, AE, AR) zosta­ła wyko­na­na wysta­wa „Życie czło­wie­ka od poczę­cia jest świę­te” (tytuł został zaczerp­nię­ty z wypo­wie­dzi Ojca Świętego Pawła VI), któ­rą usta­wio­no w koście­le Matki Bożej z Lourdes w Krakowie, na mia­stecz­ku aka­de­mic­kim, w maju 1980 r., przed stu­denc­ki­mi Juwenaliami (to była świa­do­ma decy­zja, gdyż w poprzed­nim roku ok. 200 stu­den­tek zgło­si­ło się w cią­gu 2–3 mie­się­cy po Juwenaliach na zabie­gi prze­ry­wa­nia cią­ży). Odbiór spo­łecz­ny – uwi­docz­nio­ny we wpi­sach w księ­dze wysta­wy – zde­cy­do­wał o tym, że w wal­kę o pra­wo do życia dzie­ci poczę­tych anga­żo­wa­ło się coraz wię­cej osób. W księ­dze wysta­wy zamiesz­czo­no licz­ne podzię­ko­wa­nia za uka­za­nie praw­dy o dziec­ku poczę­tym oraz oświad­cze­nia kil­ku mło­dych matek, któ­re po ogląd­nię­ciu wysta­wy posta­no­wi­ły uro­dzić swo­je dzie­ci, mimo wcze­śniej­szych naci­sków na prze­rwa­nie cią­ży ze stro­ny innych, czę­sto osób z rodzi­ny. Obrońcy życia zda­wa­li sobie spra­wę z tego, że sami nic nie osią­gną. Dlatego rów­no­le­gle z sze­ro­ko zakro­jo­ną akcją infor­ma­cyj­ną i edu­ka­cyj­ną całe dzie­ło obro­ny życia zosta­ło opar­te na moc­nym fun­da­men­cie – na modli­twie. Oczywiście, w peł­nej łącz­no­ści z Kościołem. Właściwą pomoc uzy­ska­no w Krakowskiej Kurii bez­po­śred­nio od ks. Kard. Franciszka Macharskiego, w Duszpasterstwie Rodzin, od ks. Władysława Gasidły, dr Wandy Półtawskiej i Marii Niniewskiej, a tak­że od ks. Franciszka Płonki (Duszpasterstwo Akademickie) i ks. Edwarda Stańka (Duszpasterstwo Pracowników Naukowych). Kto wymy­ślił Krucjatę? To był wynik wie­lu roz­mów w gro­nie kil­ku osób, głów­ne „spo­ry” toczy­łem z inż. Antonim Ziębą. A samą nazwę: „Krucjata Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci”. zapro­po­no­wał ks. Franciszek Płonka, gdy już było wia­do­mo, jakie będą wyma­ga­nia sta­wia­ne uczest­ni­kom tej modli­twy. To była trzy­mie­sięcz­na Krucjata Począwszy od maja 1980 r. przy­go­to­wy­wa­na była ta modli­twa, Ufając w potę­gę modli­twy, orga­ni­za­to­rzy posta­no­wi­li pro­wa­dzić i ini­cjo­wać w spo­sób sys­te­ma­tycz­ny tę modli­twę. Dla uczest­ni­ków Krucjaty Modlitwy sfor­mu­ło­wa­ne zosta­ły trzy cele ogól­ne: prze­bu­dze­nie i uwraż­li­wie­nie sumień; modli­twa w inten­cji dopro­wa­dze­nia do anu­lo­wa­nia usta­wy z 27 kwiet­nia 1956 r. o tzw. prze­ry­wa­niu cią­ży; uzna­nie bez­wa­run­ko­we­go pra­wa do życia każ­de­go poczę­te­go dziec­ka (Kisiel i in. 1999, 30) „Nabór” uczest­ni­ków Krucjaty odby­wał się poprzez spo­tka­nia z wier­ny­mi w wie­lu para­fiach Archidiecezji Krakowskiej i sąsied­nich, a tak­że w dro­dze kon­tak­tów oso­bi­stych. Za nie­wąt­pli­wy znak bło­go­sła­wień­stwa Bożego nale­ży uznać fakt, że tę for­mę inten­syw­nej modli­twy – poprzez codzien­ne uczest­nic­two przez okres trzech mie­się­cy we Mszy św. z przy­ję­ciem Komunii św. (w inten­cji jed­nej oso­by wylo­so­wa­nej spo­śród mają­cych istot­ny wpływ na sytu­ację praw­ną dzie­ci poczę­tych a jesz­cze nie naro­dzo­nych – za takie wpły­wo­we oso­by uzna­no m.in. pre­mie­ra, mini­strów, posłów i mar­szał­ka Sejmu, człon­ków komi­te­tu Centralnego PZPR, gine­ko­lo­gów, sędziów, a tak­że księ­ży bisku­pów, kar­dy­na­łów i Prymasa Polski) oraz odmó­wie­nie dzie­siąt­ka Różańca Świętego lub Litanii Loretańskiej do Najświętszej Maryi Panny z modli­twą św. Bernarda – pod­ję­ło ok. 1500 osób oraz ponad 1000 osób cho­rych, któ­re nie mogąc uczest­ni­czyć we Mszy św. zobo­wią­zy­wa­ły się do odma­wia­nia cząst­ki Różańca św. i ofia­ro­wa­nia swo­ich cier­pień. Krucjata Modlitwy roz­po­czę­ła się 12 paź­dzier­ni­ka 1980 (w Ogólnoświatowym Dniu Modlitw w Intencji Rodzin, zarzą­dzo­nym przez Ojca Świętego Jana Pawła II) – za wie­dzą i z bło­go­sła­wień­stwem ks. kard. Franciszka Macharskiego, któ­re­mu zawdzię­cza­no wie­lo­krot­ne roz­mo­wy i odstą­pie­nie orga­ni­za­to­rów od zobo­wią­za­nia uczest­ni­ków Krucjaty do pisa­nia listów do osób, w inten­cji któ­rych podej­mo­wa­no modli­twę, co oka­za­ło się pro­ro­cze wobec moż­li­we­go inter­no­wa­nia w cza­sie wpro­wa­dzo­ne­go 14 mie­się­cy póź­niej sta­nu wojen­ne­go. Wymagania tej Krucjaty były rze­czy­wi­ście duże i trud­ne do speł­nie­nia, cho­ciaż jak się oka­za­ło, dla wie­lu osób moż­li­we. Ale co dalej? Dalej pro­po­no­wa­na była corocz­na Krucjata Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci. Na prze­ło­mie lat 1980/81 opra­co­wa­no nowy modli­tew­ny pro­gram Krucjaty, zgod­nie z któ­rym uczest­nik zobo­wią­zy­wał się przez okres roku: codzien­nie modlić się w inten­cji obro­ny życia, w tym w trzech celach ogól­nych jak w Krucjacie trzy­mie­sięcz­nej, raz w mie­sią­cu, w dzień powsze­dni, uczest­ni­czyć we Mszy Św., przyj­mu­jąc Komunię Św. w tej inten­cji (cho­rzy, któ­rzy nie mogą uczest­ni­czyć we Mszy Św. win­ni ofia­ro­wać w tej inten­cji dzień swe­go cier­pie­nia). Rozpoczynanie kolej­nych lat Krucjaty począt­ko­wo mia­ło miej­sce w Częstochowie w Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, 3 maja. W póź­niej­szych latach Krucjata była odna­wia­na w cza­sie piel­grzym­ki obroń­ców życia na Jasną Górę, w sobo­tę przed Uroczystością Zwiastowania Pańskiego (czy­li ok. 25 mar­ca z uwzględ­nie­niem zmian w kalen­da­rzu litur­gicz­nym). Asystentem kościel­nym Krucjaty został ks. Stanisław Maślanka. Ponadto trwa­ła nie­ustan­na dzia­łal­ność edu­ka­cyj­na. Od 1980 roku opra­co­wy­wa­ne były nowe wer­sje wysta­wy „Życie czło­wie­ka od poczę­cia jest świę­te”, któ­re powie­lo­ne w set­kach egzem­pla­rzy mia­ły sta­łe eks­po­zy­cje w wie­lu sank­tu­ariach, m.in. na Jasnej Górze, Kalwarii Zebrzydowskiej, na Górze św. Anny, w koście­le św. Anny i Mariackim w Krakowie, w kate­drze na Wawelu, oraz w Warszawie, Zakopanem, Gdańsku, Pelplinie i w wie­lu kościo­łach para­fial­nych. W 1983 roku na Jasnej Górze (z oka­zji piel­grzym­ki papie­skiej) zain­sta­lo­wa­no wysta­wę w wer­sji czte­ro­ję­zycz­nej (w języ­ku pol­skim, angiel­skim, fran­cu­skim i nie­miec­kim). W para­fiach orga­ni­zo­wa­ne były spo­tka­nia z mło­dzie­żą, wyświe­tla­no pozy­tyw­ne fil­my o roz­wo­ju dziec­ka w łonie mat­ki oraz uka­zu­ją­ce praw­dę o abor­cji, m.in. „Niemy Krzyk”, wygła­sza­no pre­lek­cje dla wier­nych uczest­ni­czą­cych w nie­dziel­nych Mszach świę­tych. W tym miej­scu chciał­bym pod­kre­ślić ogrom­ny wysi­łek inż. Antoniego Zięby, któ­ry pod­czas Mszy św. nie­dziel­nych (przed, po, a cza­sa­mi zamiast kaza­nia, jeże­li taka była wola ks. pro­bosz­cza) wygło­sił ponad tysiąc nauk, nie­jed­no­krot­nie trwa­ją­cych ponad pół godz. Ojciec Święty zawsze inte­re­so­wał się spra­wa­mi naszej Ojczyzny. Czy uda­ło się wam nawią­zać jakąś łącz­ność z Wielkim Janem Pawłem II? Bardzo waż­ne spo­tka­nie z Ojcem Świętym mia­ło miej­sce w Krakowie w 1991 r. Ojciec Święty przy­jął ini­cja­to­rów i orga­ni­za­to­rów Krucjaty Modlitwy na pry­wat­nej audien­cji w Kurii Krakowskiej tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży na Jasnej Górze, w dniu 13 sierp­nia 1991 r. Do obroń­ców życia powie­dział m.in.: „Ja codzien­nie modlę się w inten­cji obro­ny życia”. W trak­cie krót­kiej roz­mo­wy przed­sta­wi­li­śmy Ojcu Świętemu dzia­łal­ność edu­ka­cyj­ną poprzez insta­lo­wa­nie głów­nie w kościo­łach wystaw „Życie czło­wie­ka od poczę­cia jest świę­te”. Na zapew­nie­nie, że „sta­ra­my się być dobry­mi rze­mieśl­ni­ka­mi”, Jan Paweł II odpo­wie­dział: „Słudzy nie­uży­tecz­ni jeste­śmy; wyko­na­li­śmy to, co powin­ni­śmy wyko­nać”. Te zacy­to­wa­ne sło­wa Pana Jezusa (Łk 17,10) i skie­ro­wa­ne bez­po­śred­nio do obroń­ców życia były zapew­nie­niem, że taka jest Wola Boża, ale tak­że uka­za­ły wła­ści­we miej­sce w tym wiel­kim dzie­le obro­ny życia – że jeste­śmy tyl­ko nie­uży­tecz­ny­mi słu­ga­mi, a nad cało­ścią jest Pan Bóg i On spra­wia, czy i kie­dy przyj­dą dobre owo­ce tych dzia­łań, któ­re są Bożym darem. Dlatego z nową ener­gią pro­wa­dzo­no dalej modli­twę w ramach Krucjaty Modlitwy oraz dzia­łal­ność edu­ka­cyj­ną i infor­ma­cyj­ną poprzez insta­la­cję wystaw, wyświe­tla­nie fil­mów czy spo­tka­nia z wier­ny­mi w kościo­łach. Kiedy moż­na było zauwa­żyć, że ta inten­syw­na modli­twa jest sku­tecz­na? Tak. Modlitwa Uczestników Krucjaty i wie­lu tysię­cy for­mal­nie nie zgło­szo­nych ludzi oka­za­ła się miła Panu Bogu. Nie waha­li­śmy się mówić, że dzię­ki inter­wen­cji Bożej stał się cud! Wydarzył się 7 stycz­nia 1993 roku. Tak okre­ślo­no wśród uczest­ni­ków Krucjaty Modlitwy zmia­nę sta­li­now­skiej usta­wy dopusz­cza­ją­cej prze­ry­wa­nie cią­ży, któ­ra obo­wią­zy­wa­ła w Polsce nie­mal 37. Wszechmogący Bóg Ojciec oka­zał swo­je Miłosierdzie i spra­wił, że w kra­ju, któ­ry w znacz­nej mie­rze stał się kra­jem wol­nym w roku 1989, w warun­kach demo­kra­cji, a więc w warun­kach, w któ­rych nie moż­na już nicze­go narzu­cić z góry, uda­ło się odwró­cić tę cywi­li­za­cję śmier­ci. Ustawa pozwa­la­ją­ca na zabi­ja­nie dzie­ci poczę­tych zosta­ła zamie­nio­na na usta­wą chro­nią­cą życie. Posłowie soli­dar­no­ścio­wej opcji poli­tycz­nej prze­gło­so­wa­li usta­wę o pla­no­wa­niu rodzi­ny i ochro­nie pło­du ludz­kie­go 7 stycz­nia 1993 roku, co sta­ło się mimo zde­cy­do­wa­ne­go sprze­ci­wu posłów post­ko­mu­ni­stycz­nych i libe­ral­nych. Niestety, nie była to jesz­cze usta­wa cał­ko­wi­cie wła­ści­wa, pra­wi­dło­wa, cał­ko­wi­cie zgod­na z pra­wem Bożym, bowiem pozwa­la­ła zabi­jać dzie­ci w trzech wypad­kach: gdy dziec­ko w łonie mat­ki roz­wi­ja się w spo­sób nie­pra­wi­dło­wy (jest cho­re), gdy zagra­ża życiu mat­ki i gdy zosta­ło poczę­te w wyni­ku gwał­tu. Ale jak­że się zmie­ni­ła sytu­acja: legal­nych (czy­li w wyni­ku moż­li­wo­ści zasto­so­wa­nia tych wyjąt­ków) prze­rwań cią­ży w Polsce było ok. 100 każ­de­go roku. Niestety, były wyko­ny­wa­ne zabie­gi nie­le­gal­ne, naukow­cy oce­nia­li ich licz­bę na ok. kil­ku do kil­ku­na­stu tysię­cy rocz­nie. Ale rze­kę krwi dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych, o któ­rej mówił Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski, uda­ło się bar­dzo ogra­ni­czyć. Stąd wyni­ka wdzięcz­ność Panu Bogu za ten cud, tę wiel­ką łaskę. Oczywiście, pozo­sta­wio­ne w usta­wie wyjąt­ki są hanieb­ne i dla­te­go Krucjata Modlitwy jest nadal orga­ni­zo­wa­na. Czy zwo­len­ni­cy abor­cji, czy­li dosłow­nie zwo­len­ni­cy zabi­ja­nia dzie­ci w łonach matek przed naro­dze­niem zło­ży­li broń? W dzie­le obro­ny życia dzie­ci poczę­tych nie wol­no spo­cząć, bowiem siły zła nie usta­ją. W pol­skim par­la­men­cie już kil­ka dni po wygra­niu wybo­rów pre­zy­denc­kich przez post­ko­mu­ni­stę A. Kwaśniewskiego, 14 grud­nia 1995 r. post­ko­mu­ni­stycz­ni posło­wie wystą­pi­li z ini­cja­ty­wą nowe­li­za­cji usta­wy z 7 stycz­nia 1993 roku mają­cej na celu wpro­wa­dze­nie zmia­ny dopusz­cza­ją­cej moż­li­wość zabi­ja­nia poczę­tych dzie­ci, gdy „kobie­ta cię­żar­na znaj­du­je się w cięż­kich warun­kach życio­wych lub trud­nej sytu­acji oso­bi­stej”. Tę zbrod­ni­czą nowe­li­za­cję przy­jął Sejm następ­nej kaden­cji, po wygra­nych wybo­rach przez post­ko­mu­ni­stów. Podpisał ją pre­zy­dent A. Kwaśniewski 20 listo­pa­da 1996 r. Jednak Trybunał Konstytucyjny uznał ją za sprzecz­ną z Konstytucją RP i decy­zją z 28 maja 1997 roku przy­wró­cił poczę­tym dzie­ciom praw­ną ochro­nę życia. Trwa cią­gła wal­ka o napra­wę usta­wo­daw­stwa w Sejmie i Senacie. W 2006 roku poja­wi­ła się moż­li­wość wpi­sa­nia do Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej pra­wa chro­nią­ce­go życie każ­de­go czło­wie­ka od momen­tu poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci. Niestety, w wyni­ku nie­zro­zu­mia­łych zacho­wań nie­któ­rych posłów, ta zmia­na nie nastą­pi­ła. Ale nadzie­ja pozo­sta­ła. Podejmowano dodat­ko­we modli­twy zwią­za­ne z dłu­go ocze­ki­wa­nym orze­cze­niem Trybunału Konstytucyjnego w spra­wie abor­cji euge­nicz­nej. We wspo­mnie­nie litur­gicz­ne św. Jana Pawła II, 22 paź­dzier­ni­ka 2020 r., Trybunał Konstytucyjny stwier­dził, że prze­pi­sy praw­ne dotych­czas dopusz­cza­ją­ce prze­pro­wa­dza­nie abor­cji dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych podej­rza­nych o nie­peł­no­spraw­ność są nie­zgod­ne z pol­ską Konstytucją. W uza­sad­nie­niu orze­cze­nia czy­ta­my m.in.: „Dziecko jesz­cze nie­uro­dzo­ne, jako isto­ta ludz­ka – czło­wiek, któ­re­mu przy­słu­gu­je przy­ro­dzo­na i nie­zby­wal­na god­ność, jest pod­mio­tem mają­cym pra­wo do życia, zaś sys­tem praw­ny – zgod­nie z art. 38 Konstytucji – musi gwa­ran­to­wać nale­ży­tą ochro­nę temu cen­tral­ne­mu dobru, bez któ­re­go owa pod­mio­to­wość zosta­ła­by prze­kre­ślo­na” (Uzasadnienie do wyro­ku Trybunału Konstytucyjnego w spra­wie o sygn. akt K 1/20 z dnia

Życie człowieka od poczęcia jest święte 

Z dr. inż. Adamem Kisielem, jed­nym z pomy­sło­daw­ców i twór­ców Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci, wie­lo­let­nim współ­pra­cow­ni­kiem dr. inż. Antoniego Zięby – w latach 1992–2020 redak­to­rem naczel­nym Tygodnika Rodzin Katolickich „Źródło” – roz­ma­wia Joanna Banasik.

Marzec 2018 

Służebnico Pańska – módl się za nami! Bóg ocze­ki­wał od Maryi z Nazaretu zgo­dy na poczę­cie Jego Syna. Wiadomość prze­ka­zał Jej Archanioł Gabriel, jedy­ny ze stwo­rzeń wta­jem­ni­czo­ny w pla­ny Boga. Maryja uwa­ża­ła sie­bie za słu­żą­cą Boga i natych­miast odpo­wie­dzia­ła: „Niech Mi się sta­nie według sło­wa twe­go”. 25 mar­ca to dzie­więć mie­się­cy do 25 grud­nia, dnia Narodzenia Jezusa. Czas Jego miesz­ka­nia w łonie Mamy i uświę­ce­nia tego łona. Ono wte­dy było dla Niego niebem.

Luty 2018 

Matko Boża Gromniczna – módl się za nami! Gromnica to poświę­co­na świe­ca, któ­ra w rękach Matki Bożej bro­ni przed ude­rze­nia­mi gro­mu, czy­li pio­ru­na. Za wsta­wien­nic­twem Matki Bożej pro­si­my, aby Bóg zacho­wał od gro­mów, jakie w poczę­te dziec­ko rzu­ca współ­cze­sny świat. Matka Boża nie boi się gromów.

Styczeń 2018 

Święta Boża Rodzicielko – módl się za nami! W Kościele Nowy Rok kalen­da­rzo­wy roz­po­czy­na­my uro­czy­sto­ścią Świętej Bożej Rodzicielki. Ten tytuł nada­no Matce Bożej po dłu­gich i ostrych dys­ku­sjach, w któ­rych jed­ni uwa­ża­li, że wystar­czy tytuł Rodzicielka Chrystusa. Kiedy jed­nak spre­cy­zo­wa­no, że mat­ka rodzi oso­bę, wte­dy uzna­no tytuł Bożej Rodzicielki, bo Jej Syn jest Drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej.

Grudzień 2017 

Niepokalanie Poczęta – módl się za nami! Ósmego grud­nia pięk­ne świę­to dla człon­ków naszej Krucjaty. Jest ono wspo­mnie­niem poczę­cia Matki Jezusa Chrystusa. Odsłania zamysł Boga co do ludz­ko­ści. On chciał, aby Adam i Ewa rodzi­li dzie­ci świę­te. Zgrzeszyli i rodzą je bez życia Bożego. Niepokalana jest przy każ­dym poczę­ciu dziec­ka i kocha je. Na zie­mi jest ono w zasię­gu zła, a rodzi­ce nie tyl­ko nie prze­ka­zu­ją życia Bożego, ale bywa, że nisz­czą życie docze­sne nie pozwa­la­jąc dziec­ku się narodzić.

Listopad 2017 

Królowo Wszystkich Świętych – módl się za nami! Listopad to mie­siąc odnaj­dy­wa­nia się w tajem­ni­cy świę­te­go Kościoła. Dokonuje się to przez spo­tka­nie ze świę­ty­mi w nie­bie i świę­ty­mi — choć jesz­cze cier­pią­cy­mi z powo­du tęsk­no­ty za oglą­da­niem Boga — w czyśćcu.

Październik 2017 

Matko Boża Różańcowa – módl się za nami! Różaniec to for­ma modli­twy z Matką Bożą. Polega ona na roz­wa­ża­niu tajem­nic nasze­go zba­wie­nia. Ona roz­wa­ża­ła je, a my się tego od Niej uczy­my. Celem roz­wa­ża­nia jest wcie­la­nie w życie Tajemnic, tra­dy­cyj­nie uję­tych w trzy czę­ści różań­ca, a obec­nie jesz­cze w czwar­tą – w Tajemnice Światła.

Wrzesień 2017 

Matko Bolesna — módl się za nami! Wrzesień ma trzy wspo­mnie­nia Maki Bożej. Jej Narodzenie, Jej Imienia i Matki Bożej Bolesnej. Z Nią Krucjata Modlitw bła­ga Ojca Niebieskiego o wyba­wie­nie od śmier­ci poczę­te­go dziec­ka, o jego wiecz­ne zba­wie­nie po wyko­na­niu zadań, jakie ma wyzna­czo­ne na zie­mi, o szczę­ście dla jego rodzi­ców oraz o miło­sier­dzie Boga dla tych, któ­rzy dzie­cię zabijają.

Sierpień 2017 

Matko Boża Wniebowzięta — módl się za nami! Jezus kochał Matkę i po Jej śmier­ci cia­ło prze­niósł do nie­ba. To pierw­sze zmar­twych­wsta­nie w gro­nie Jego wyznaw­ców. Zadania na zie­mi wyko­na­ła. Wtajemniczona w wiecz­ność jed­nak w stu pro­cen­tach uczest­ni­czy w tym, co się dzie­je na zie­mi. Interesuje Ją nie tyl­ko życie jed­nost­ki, ale przede wszyst­kim śro­do­wi­sko, bo bez nie­go nie ma życia.

Luty 2017. Wynagrodzenie za grzechy prawodawców i prawników 

Prawo Boże jest spra­wie­dli­we i jako takie jest zawsze dobre, nawet gdy suro­wo karze. Prawa ludz­kie nie są nasta­wio­ne na spra­wie­dli­wość, lecz na obro­nę inte­re­sów warstw z przy­wi­le­ja­mi, lub na obro­nę czy­nią­cych zło.

Styczeń 2017. Wynagrodzenie za zgorszenia 

Żyjemy w świe­cie wiel­kie­go zgor­sze­nia, nagła­śnia­ne­go przez media. Dobro potra­fi być dys­kret­ne i jemu nagła­śnia­nie prze­szka­dza. Ono woli być zna­ne tyl­ko Bogu. Jezus powie­dział: Niech nie wie lewa ręka, co czy­ni pra­wa. Zło szczy­ci się swy­mi suk­ce­sa­mi, któ­re dowo­dzą, jak ono jest mocne.

Grudzień 2016. Wynagrodzenie za brak miłości w rodzinie 

Grudzień w pol­skiej kul­tu­rze jest mie­sią­cem skon­cen­tro­wa­nym na domu. Adwent to ocze­ki­wa­nie naro­dzin Jezusa. Jesteśmy w domu Maryi w Nazarecie. Wspominamy dom Jana Chrzciciela, w któ­rym domow­ni­cy śpie­wa­ją dwa hym­ny. Jeden Maryi: Magnificat – Wielbij duszo moja Pana, bo wiel­kie rze­czy Mi uczy­nił i świę­te jest imię Jego. a dru­gi Zachariasza: Błogosławiony Pan Bóg Izraela. Tak Jan, jak i Jezus wzra­sta­li w domach peł­nych szczę­ścia. Nawet betle­jem­ska staj­nia była wypeł­nio­na szczę­ściem. Ono bowiem nie zale­ży od sytu­acji, w jakiej się znaj­du­je­my, ale od stop­nia miło­ści Boga i ludzi.

Listopad 2016. O miłosierdzie dla zmarłych członków Krucjaty 

Śmierć nie koń­czy przy­na­leż­no­ści do Krucjaty. Jej człon­ko­wie tak w czyść­cu, jak i w nie­bie modlą się za dzie­ci poczę­te. Ta modli­twa jest ich rado­ścią, bo uczest­ni­czą w stwa­rza­niu kolej­nych pokoleń.

Październik 2016. O umiłowanie Różańca 

Krucjata jest wspól­no­tą żyją­cą Różańcem, bo uczest­ni­cy spo­ty­ka­ją się ducho­wo każ­de­go dnia roz­wa­ża­jąc jed­ną z tajem­nic Różańca. Jest to modli­twa ewan­ge­licz­na, bo kon­cen­tru­je się na dwu­dzie­stu tajem­ni­cach Dobrej Nowiny i na sło­wach „Ojcze nasz” oraz „Pozdrowienia Anielskiego”. To woła­nie do Boga razem z Matką Jezusa ma na uwa­dze tajem­ni­ce życia poczę­te­go, jest więc uczest­nic­twem w stwa­rza­niu czło­wie­ka. Dopiero w nie­bie zoba­czy­my wiel­kość tego dzie­ła. Ono ma rów­nież na uwa­dze wypro­sze­nie bło­go­sła­wień­stwa dla mat­ki i tych, któ­rzy czu­wa­ją nad poczę­tym człowiekiem.

Lipiec 2016. O miłosierdzie dla młodzieży 

W tym mie­sią­cu mło­dzież i jej los jawi się jako naj­waż­niej­szy temat modli­twy całe­go Kościoła Katolickiego. Dla nas waż­ne jest to, że Kraków ma być miej­scem spo­tka­nia przed­sta­wi­cie­li mło­dzie­ży z całe­go świa­ta. Młodość to dyna­mizm życia. Modlitwą wspie­ra­my ich, aby w duchu doj­rza­łej miło­ści nie bali się pod­jąć decy­zji prze­ka­zu życia nowym poko­le­niom. Najważniejsza jest odpo­wie­dzial­ność za sie­bie i partnera.

Czerwiec 2016. O miłosierdzie dla ginekologów i pielęgniarek 

Praca leka­rza i pie­lę­gniar­ki jest dzie­łem ich miło­sier­dzia. Jeśli liczy się pacjent i jego dobro, każ­da minu­ta tej pra­cy jest nasta­wio­na na pomoc temu, kto jej potrze­bu­je. Dla wie­rzą­ce­go jest to powo­ła­nie, i wów­czas pra­gnie wypeł­nić wolę Ojca Niebieskiego, któ­ry go pro­si o zaję­cie się pacjen­tem. Dla wie­rzą­ce­go jego ręce są prze­dłu­że­niem rąk Boga.

Maj 2016. O miłosierdzie dla matek i ojców 

Rok Miłosierdzia to usil­ne woła­nie do Boga o miło­sier­dzie dla tego, kto pro­si, i dla wszyst­kich, któ­rych, w swej modli­twie wymie­nia. Krucjata ma na uwa­dze nie tyl­ko dziec­ko, ale jego mat­kę i ojca. Radujemy się, gdy ich ser­ca biją miło­ścią i w niej kształ­tu­je się ser­ce dziec­ka. Znając jed­nak sła­bość czło­wie­ka pro­si­my Boga o miło­sier­dzie dla tych rodzi­ców, któ­rzy dziec­ko ranią.

Kwiecień 2016. Aby Chrystusowe zwycięstwo nad śmiercią było nieustanną radością, nadzieją mocą dla wszystkich budujących cywilizację życia 

Miłosierdzie Boskie jest potę­gą miło­ści, któ­ra nie ma rów­nej. Ona odnie­sie osta­tecz­ne zwy­cię­stwo. Objawił nam to Syn Boga, sta­jąc się jed­nym z nas, czy­li Synem Człowieczym, i uka­zu­jąc, że każ­dy czło­wiek jest małym, lecz potęż­nym rege­ne­ra­to­rem miło­ści. Jeśli ta ener­gia w nim zosta­nie uru­cho­mio­na, to eks­plo­zja miło­ści zdu­mie­wa jego i oto­cze­nie. Egoizm zamy­ka i nie chce dopu­ścić do wybu­chu tej miło­ści, bo wyda­je mu się, że to koniec z nim, że on umie­ra. Tymczasem jest odwrot­nie. Kto zgo­dzi się na prze­bi­cie sko­ru­py ego­izmu, ten zaczy­na ubo­ga­cać oto­cze­nie i w tym znaj­du­je naj­więk­sze szczęście.

Marzec 2016. Aby Instytucje państwowe, samorządowe oświatowe organizowały obchody Narodowego Dnia Życia (24 III) uchwalonego przez Sejm RP 

Prośba skie­ro­wa­na do Boga obej­mu­je ludzi odpo­wie­dzial­nych w naszej Ojczyźnie za życie każ­de­go oby­wa­te­la i wszyst­kich, któ­rzy na naszej ojczy­stej zie­mi zamiesz­ku­ją. Wartością pod­sta­wo­wą jest sza­cu­nek do życia, stąd jeden dzień w roku, jest przy­po­mnie­niem tej praw­dy i każ­dy Polak tam, gdzie jest winien w nim dzię­ko­wać za wła­sne życie. Jeśli jest wie­rzą­cy to dzięk­czy­nie­nie win­no być skie­ro­wa­ne do Boga. Jeśli nie ma wia­ry, powi­nien podzię­ko­wać swej mat­ce i ojcu, bo przez nich życie otrzymał. 

Luty 2016. Aby władze państwowe wspierały polskie rodziny 

Ojczyzna to wiel­ka rodzi­na. Jej ustrój jest tym dosko­nal­szy, im bliż­szy ide­ału rodzi­ny. Tak też widzi Jezus swój Kościół. On jest domem, któ­ry żyje pod okiem Boga Ojca. Jest rodzi­ną tęt­nią­cą Jego miło­ścią. Katolik łatwo się odnaj­du­je w Ojczyźnie i w Kościele, bo wie, że te dwa śro­do­wi­ska mogą łączyć te same cele. Rodzina jest nasta­wio­na na prze­ka­zy­wa­nie życia i każ­dy, kto się nad nią pochy­la, pra­gnie jej w tym dzie­le pomóc. Po naro­dze­niu dziec­ka potrzeb­ne jest jesz­cze kil­ka lat wycho­wa­nia w rodzi­nie, bo ono pole­ga na naśla­do­wa­niu ojca, mat­ki, star­sze­go rodzeń­stwa, a nawet dziadków.

Grudzień 2015. Aby Święta Bożego Narodzenia były źródłem głębokiej radości w budowaniu cywilizacji życia 

Bóg Ojciec zade­cy­do­wał, aby Jego Jednorodzony Syn stał się czło­wie­kiem i prze­szedł wszyst­kie eta­py ludz­kie­go życia na zie­mi, peł­niąc Jego wolę. Syn wyko­nał to ide­al­nie, a Ojciec pro­wa­dził Go dro­gą wyjąt­ko­wo wiel­kie­go upo­ko­rze­nia, przez co chciał obja­wić wszel­kie­mu stwo­rze­niu, że miłość praw­dzi­wa, któ­rej zale­ży na szczę­ściu innych, nie boi się upo­ko­rze­nia. To szczę­ście jest waż­niej­sze niż upo­ko­rze­nie. Miłość wła­sna nie­na­wi­dzi upo­ko­rze­nia. Egoista widzi tyl­ko suk­ce­sy, a kie­dy poja­wia się klę­ska, uwa­ża że jego życie nie ma sensu.

Listopad 2015. Aby żyjący obrońcy życia pamiętali w swych modlitwach o obrońcach, którzy już odeszli do wieczności 

Listopad, mie­siąc bliż­sze­go kon­tak­tu ze zmar­ły­mi. Każde ich wspo­mnie­nie jest połą­czo­ne z dzięk­czy­nie­niem za to, że Bóg ich stwo­rzył i stwa­rza. Jeśli zna­my ich dobre dzie­ła dzięk­czy­nie­nie jest więk­sze. Jeśli wie­my, ze popeł­ni­li grze­chy, woła­my o miło­sier­dzie Boże dla nich.