Najważniejszą modlitwą jest Msza Święta. Najważniejszym czasem w pielgrzymowaniu ziemskim ku wieczności jest uczestnictwo we Mszy św. i przyjęcie Komunii Świętej.
Dzięki pracy w Tygodniku Rodzin Katolickich „Źródło” już dość dawno poznałem najistotniejsze orędzie św. Jana Pawła II – wezwanie do modlitwy. Równocześnie wiedząc, że najważniejszą modlitwą jest uczestniczenie we Mszy św. i przyjmowanie Komunii św., przez wiele lat – podobnie jak dla innych redaktorów „Źródła” – taka właśnie modlitwa stała się codziennym źródłem wiary, siły i błogosławieństwa Bożego.
Proszę każdego, do kogo dotrze ten apel, aby zapytał sam siebie, czy pośród wielu obowiązków w ciągu każdego dnia nie mógłby poświęcić pół godziny czasu na uczestniczenie we Mszy św.?
Przed kilkunastu laty takie pytanie postawiłem sobie, gdy dowiedziałem się, że nasz redaktor „Źródła”, dr Antoni Franaszek, uczestniczył w codziennej Mszy św. już od Adwentu 1940 r. Wkrótce dowiedziałem się, że dr Wanda Półtawska, również redaktor „Źródła”, od kilkudziesięciu lat siły do życia czerpie z codziennej Mszy św. i przyjmowania Komunii św. Wprost stwierdziła, że dla niej dzień bez Mszy św. jest dniem straconym i dlatego starała się w Niej uczestniczyć jak najwcześniej rano. Obydwie wymienione osoby przez całe życie były tytanami pracy.
Pisząc o nich pragnę przekazać ich świadectwo, bo było ważne i potrzebne dla mnie i sądzę, że będzie takim dla wielu, którzy o nim usłyszą. Gdy sam postanowiłem pójść za ich przykładem, nie tylko nie brakowało mi czasu na wypełnianie dotychczasowych obowiązków, ale odczułem, że efekty moich działań były i większe, i łatwiej osiągalne. Taką zależność potwierdza uważne czytanie Pisma Świętego. Ze świadectw ludzi nam współczesnych charakterystyczna jest doświadczenie św. Matki Teresy z Kalkuty, która mimo tak wielu obowiązków codziennie poświęcała jedną godzinę na adorację Najświętszego Sakramentu. Kapłanowi usprawiedliwiającemu się brakiem czasu na adorację z powodu licznych obowiązków tłumaczyła, że w jego sytuacji adorowałaby Pana Jezusa dwie godziny dziennie.
Gdyby ludzie prawdziwie wierzyli, że podczas Mszy św. Pan Jezus jest obecny pod postacią Chleba i Wina, kościoły byłyby codziennie zapełnione przez licznych wiernych. Wówczas ci, co idą do pracy, o ileż wydajniej i sensowniej by pracowali. Ci, co odpoczywają, z jaką radością wracaliby do swoich rodzin i obowiązków.
O, gdyby ludzie wierzyli, że najważniejszym momentem w ciągu całego dnia jest Eucharystia! Wielu nie szczędziłoby wysiłku, aby żyć w stanie łaski uświęcającej i codziennie uczestniczyć we Mszy św. Po przyjęciu Komunii św. – świadomi, że mają w sobie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa – trwaliby w ciszy i skupieniu na modlitwie uwielbienia i dziękczynieniu. Jak wielu prosiłoby za swoich bliskich, znajomych, sąsiadów, polityków, wrogów Kościoła i wyrządzających krzywdę innym. Jak wielu ludzi wiedziałoby, jak wielką jest poświęcanie znacznej ilości czasu na oglądanie bezużytecznych i szkodliwych mediów. Wykorzystanie tego czasu na udział we Mszy św., osobistą modlitwę i pomoc potrzebującym, przyczyniłoby się do szybkiego postępu na drodze własnego uświęcenia.
A czy my, Polacy, w sposób bardziej radykalny nie winniśmy odpowiedzieć na nauczanie Świętego Jana Pawła II? Czy wielokrotnie nie wzywał nas do wytrwałej modlitwy? Już na początku encykliki Ecclesia de Eucharistia stwierdził, że celebracja Eucharystii jest i wciąż powinna być codziennym doświadczeniem wiary Kościoła. W zakończeniu encykliki podzielił się osobistym świadectwem bliskości Jezusa Eucharystycznego: Od ponad pół wieku, począwszy od pamiętnego 2 listopada 1946 roku, gdy sprawowałem moją pierwszą Mszę św. w krypcie św. Leonarda w krakowskiej katedrze na Wawelu, mój wzrok spoczywa każdego dnia na białej hostii i kielichu, w których czas i przestrzeń jakby «skupiają się», a dramat Golgoty powtarza się na żywo, ujawniając swoją tajemniczą «teraźniejszość». Każdego dnia dane mi było z wiarą rozpoznawać w konsekrowanym chlebie i winie Boskiego Wędrowca, który kiedyś stanął obok dwóch uczniów z Emaus, ażeby otworzyć im oczy na światło, a serce na nadzieję (por. Łk 24, 13–35). Pozwólcie, umiłowani Bracia i Siostry, że w świetle waszej wiary i ku jej umocnieniu przekażę Wam to moje świadectwo wiary w Najświętszą Eucharystię. Ave, verum corpus natum de Maria Virgine, vere passum, immolatum, in cruce pro homine! Oto skarb Kościoła, serce świata, zadatek celu, do którego każdy człowiek, nawet nieświadomie, podąża”.
Podobnie w adhortacji Sacramentum Caritatis Benedykt XVI pisał: Życzyłbym sobie, aby (…) pamiątka Paschy Pana stawała się z każdym dniem coraz bardziej źródłem i szczytem życia i misji Kościoła, i pobudzała każdego wiernego, by czynił z własnego życia prawdziwy kult duchowy (…). Jezus w Eucharystii daje nie „coś”, ale siebie samego; ofiaruje on swoje ciało i przelewa swoją krew (…). Życzmy sobie nawzajem, byśmy szli napełnieni radością i podziwem ze spotkania ze świętą Eucharystią, byśmy doświadczali oraz głosili innym prawdę o słowach, którymi Jezus pożegnał się ze swoimi uczniami: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).
Papież Franciszek podczas audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 8 listopada 2015 r., powiedział: Zaczynamy dzisiaj nową serię katechez, która skieruje spojrzenie na „serce” Kościoła, czyli Eucharystię. Dla nas, chrześcijan, podstawowe znaczenie ma zrozumienie wartości i sensu Mszy Świętej, aby coraz pełniej przeżywać naszą relację z Bogiem (…). Eucharystia jest cudownym wydarzeniem, w którym uobecnia się Jezus Chrystus, nasze życie. Uczestnictwo we Mszy świętej to „przeżywanie po raz kolejny Męki i zbawczej śmierci Pana (…).
Tydzień później kontynuował: Msza św. jest modlitwą, co więcej jest modlitwą par excellence, najwspanialszą, najbardziej wzniosłą, a zarazem najbardziej „konkretną”. Jest to bowiem spotkanie miłości z Bogiem poprzez Jego Słowo oraz Ciało i Krew Jezusa. (…) Kiedy idziemy na Mszę św., może przychodzimy pięć minut wcześniej, zaczynamy plotkować z osobą, która jest obok mnie. Ale to nie jest chwila na plotki. To czas na milczenie, aby przygotować się na dialog. Chwila skupienia się w naszym sercu, żeby przygotować się na spotkanie z Jezusem. Milczenie jest bardzo ważne (…). Spotkanie z Panem jest bowiem zawsze spotkaniem żywym, nie jest spotkaniem muzealnym. Jest spotkaniem żywym. A my idziemy na Mszę św. a nie do muzeum. Idziemy na żywe spotkanie z Panem (…). Czy mogę powiedzieć, że kiedy przyjmuję Komunię św. podczas Mszy św. to Pan spotyka moją słabość? Tak, możemy tak powiedzieć, bo to jest prawdą, Pan spotyka naszą słabość, aby nas doprowadzić z powrotem do naszego pierwszego powołania: aby być na obraz i podobieństwo Boga. Tym jest środowisko Eucharystii, tym jest modlitwa (…).
Papież Leon XIV naucza: W Eucharystii właśnie to się dokonuje między nami a Bogiem: Pan przyjmuje, uświęca i błogosławi chleb i wino, które my składamy na ołtarzu wraz z ofiarą naszego życia, i przemienia je w Ciało i w Krew Chrystusa – Ofiarę miłości dla zbawienia świata. (Rzym, 21 czerwca 2025 r.)
Prawie w każdej parafii w Polsce są wierni, którzy codziennie uczestniczą we Mszy św. Niestety, już nie w każdej, bo proces laicyzacji i obojętności religijnej, ciągle narastający w ostatnich dziesięcioleciach w Europie, zaczyna być już widoczny także w Polsce. Przed kilkunastu laty miałem możliwość uczestnictwa we Mszy św. w kilku krajach Europy Zachodniej. Było to niezwykle trudne doświadczenie: w pustym kościele, oprócz kapłana i grupy Polaków, nie było nikogo z miejscowej wspólnoty. Niestety, zdarzyła się sytuacja, że nieobecny był również kapłan, mimo widniejącego w ogłoszeniach terminu Mszy św.
Czy czujemy się odpowiedzialni za stan religijny naszej wspólnoty parafialnej? Naszym obowiązkiem jest nie dopuścić, aby Pan Jezus był osamotniony przez wiernych, kiedy w kościołach jest sprawowana Eucharystia. Czy my się nad tym zastanawiamy?
Trzeba koniecznie działać. Bądźcie trzeźwi, czuwajcie. Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu (1 P 5, 8–9).
Dlatego proszę o rozważenie przedstawionej propozycji. Nie chodzi w niej o tworzenie nowych struktur, ale o mobilizację członków wszystkich już istniejących w parafii grup duszpasterskich oraz osób nienależących do żadnej wspólnoty. Potrzeba wielu świadomych i odpowiedzialnych katolików, którzy zechcą codziennie w pełni uczestniczyć we Mszy św. Do pogłębionej świadomości eucharystycznej są w pierwszej kolejności wezwani członkowie wszystkich grup modlitewnych, odpowiednio motywowani przez świeckich animatorów i kapłanów.
Grupy parafialne mogą delegować swoich przedstawicieli, aby zapewnić obecność wiernych na każdej sprawowanej w parafii Mszy św. w ciągu tygodnia. Podobnie osoby indywidualne mogą podjąć dobrowolne zobowiązanie uczestnictwa we Mszy św. w wybranym dniu, poza niedzielą. Taki wysiłek wspólnoty parafialnej nie jest niewykonalny, ale łatwiejszy niż myślimy. Z pewnością istotnie przyczyni się do budowania jedności eucharystycznej parafii.
Warto samemu mobilizować siły i zachęcać innych, aby coraz więcej osób z wiarą uczestniczyło przynajmniej raz w tygodniu w dzień powszedni we Mszy św. z Komunią św. Za 7 lat, w roku 2033, będziemy obchodzić Wielki Jubileusz 2000-lecia śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a więc także ustanowienia Najświętszej Eucharystii. Ta okoliczność przynagla nas do pogłębienia pobożności eucharystycznej. Zacznijmy już dziś.
Szczęść Boże!
Adam Kisiel
Kraków, Bielsko-Biała, 28 stycznia 2026 r.